lipca 11, 2017

Porównanie trzech cieni w kremie / MAC, Maybelline i Bell


Witajcie,

Chciałabym Wam w dzisiejszym poście pokazać i porównać cienie do powiek w kremie. Ogólnie lubię ten rodzaj produktu, ale nie zawsze trafi się o fajnej konsystencji i dlatego dziś o trzech różnych kremowych cieniach do powiek marek MAC, Maybelline oraz Bell (3 odcienie). Zapraszam!



W porównaniu biorą udział kremowe cienie: 
  1. MAC, Pro Longwear Paint Pot w odcieniu painterly, 
  2. Maybelline, Eye Studio, Color Tattoo 24Hr w odcieniu Creme De Nude 93,
  3. Bell, HYPOAllergenic, wodoodporny matowy cień do powiek w odcieniach 01,02 i 04.


Opakowanie / Konsystencja / Aplikacja

Wszystkie cienie znajdują się w słoiczkach z zakręcanym wieczkiem. Cienie MAC i Maybelline są w szklanych pojemnikach, a Bell w plastikowych.
Cień MAC ma konsystencję kremową, przyjemnie się nakłada i świetnie rozprowadza na powiece. Jest może trochę zbity, jednak można bez problemu nałożyć go palcem lub nawet pędzelkiem na powiekę. 
Cień Maybelline ma konsystencję bardziej kremową, jednak też bardziej suchą, w końcu jest matowy. Nakłada się przyjemnie, bez problemów rozprowadza na powiece i ładnie zastyga.
Cienie Bell mają bardzo tępą konsystencję i chyba najmniej przyjemną w porównaniu z poprzednikami. Są w sumie suche i przy rozprowadzaniu na powiece ciężko je ładnie wklepać, bo szybko zastygają, nie mówiąc już o blendowaniu ich.


Kolor / Krycie

MAC - kolor painterly, który mam ma odcień brudnego różu i wygląda świetnie na powiece. Idealnie pokrywa i kryje ciemny kolor powieki (u mnie taki jest).
Maybelline - kolor Creme De Nude, jest bardzo ładny, naturalny. Mam jeszcze dwa inne odcienie, jednak nie brałam ich do tego zestawienia, bo wszystkie są identyczne. Również świetnie kryje i dobrze się go nakłada.
Bell - mam trzy odcienie i kolorki są naprawdę fajne. Najjaśniejszy jest porównywalny do Color Tattoo, jest ciut jaśniejszy, ale dużo mniej przyjemnie się go nakłada. Jak już zastygnie i się na niego nałoży inny cień sypki to wygląda dobrze, bo sam wygląda jakby się warzył tuż po nałożeniu, nie wiem od czego to zależy, no i świetnie kryje.


Trwałość

Wszystkie cienie są mega trwałe, ja używam je albo jako bazę pod inne cienie, albo po prostu jako cień. Świetnie podbijają kolory cieni sypkich.
Na zdjęciach niżej to nie dość, że samo polanie wodą ich nie ruszyło, to jeszcze po przetarciu palcem na mokro również, dopiero płyn dwufazowy je ruszył :D I to też trzeba było trochę pocierać. Najszybciej zmył się cień niematowy MAC, ale również wytrzymał wszystko to co poprzedniki.
Na powiece wszystkie nie wchodzą w załamania i w ciągu dnia wyglądają świetnie.
Czarnego cienia w kremie używałam również jako eyeliner i trzymał się świetnie, jednak nakładanie go za pomocą pędzelka do eyelinera jest tragiczne, bo jest strasznie suchy. Dopiero przy użyciu go razem z duraline z Inglota przyniosło oczekiwane efekty :)





Najbardziej przyjemną konsystencję ma dla mnie cień MAC i po ten właśnie sięgam najchętniej. Jednakże cena jest dość wysoka i tańszy, ale równie dobry jest dla mnie cień Maybelline. Po Bell niestety nie sięgam często ze względu na tę tępą konsystencję, jedynie czarny odcień sprawdza się jako eyeliner.

Znacie któryś z tych cieni w kremie?
Dajcie znać jak u Was się sprawdziły! :)

pozdrawiam,




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | BEAUTY BLOG , Blogger