marca 10, 2018

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Tak jak założyłam na początku roku co miesiąc będę pokazywać Wam ulubieńców i buble / rozczarowania danego miesiąca, o ile się pojawią :) No i w lutym pojawiły się takie właśnie kosmetyki, zarówno z pielęgnacji jak i z kolorówki. Z pielęgnacji są tylko dwa produkty i to jeden w rozczarowaniach i jeden ulubieńcach i w tym miesiącu przeważa kolorówka, także zapraszam na podsumowanie! :)


Rozczarowania i ulubieńcy - pielęgnacja


Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Rozczarowanie:
Make Me Bio - delikatny puder myjący - bardzo się napaliłam na niego, zwłaszcza jak gdzieś przeczytałam mega pozytywną opinię na jego temat. Kupiłam go w promocji, więc nie mam takiego żalu, ale nie mogę się do niego przekonać. Na początku nie byłam jakoś specjalnie sceptycznie nastawiona i próbowałam go używać, ale jako produkt myjący nie sprawdza się. Czytałam, że warto stosować go z olejkiem, tzn. trochę pudru myjącego, odrobina wody i odrobina olejku, taki mix powodujący, że cera będzie oczyszczona, ale to w teorii. W praktyce niestety nie była idealnie oczyszczona, czy to z olejkiem czy bez. Ale zużyję go stosując po prostu jako maseczkę, bo w takiej formie jest do przyjęcia i daje pozytywne efekty (w końcu to glinka biała). 

Ulubieniec:
Maseczka Chic Chiq de la Mer - mam tę maseczkę już chwilę i powiem szczerze polubiłam się z nią, choć wersja la Noce bardziej mi się podobała, jednak na tę nie mam co narzekać. Świetnie odświeża, wygładza, cera staje się jędrna i wygląda promiennie :) Cena jest dość wysoka, ale więcej na jej temat powiem za jakiś czas, bo przygotowuję wpis o niej. Jest naprawdę dobra i lubię ją, choć jest droga. Mogłabym ją spokojnie porównać do maseczki algowej z Bielendy, o której pisałam niedawno. Z tych dwóch wybrałabym zdecydowanie Bielendę, choć miło było kupić i poznać tą z Chic Chiq.

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Ulubieńcy - kolorówka


Cienie Mystik Warsaw - Kiedyś podczas zakupów w Kontigo skusiłam się na dwa cienie Mystik Warsaw i jakość tych cieni zaskoczyła mnie pozytywnie. Skusiłam się na nie, bo kiedyś ktoś porównał je do Kobo, a że były dodatkowo w promocji to postanowiłam spróbować ;) Najpierw kupiłam dwa wkłady do paletki magnetycznej o nazwach: Mauve (na dole po lewej) i Complicated (na dole po prawej). Oba niesamowicie mi się spodobały, mają dobrą pigmentację. pięknie się je nakłada, dobrze się blendują, ale są matowe, a miałam ochotę też na błysk i bardzo korciły mnie dwa cienie o nazwach Vamp (po lewej na górze) i Cranberry (po prawej na górze). Kupiłam je w opakowaniach, bo nie były dostępne wtedy same wkłady. Gdy szukałam ich wcześniej w internecie to wydawały się inne, a gdy przyszły to się okazało, że są prawie identyczne, a na powiece nie ma tak naprawdę ogromnej różnicy. Te z brokatem potrafią się odrobinę osypać przy nakładaniu, dlatego wolę je aplikować palcem, wtedy też nic nie opadnie :)
Na pewno skuszę się na więcej ich cieni, gdy będę miała okazję, bo są świetnej jakości :)

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka
Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka
od lewej pierwsze cztery Mystik Warsaw: Complicated, Mauve, Vamp, Cranberry oraz Wiśniówka (GlamShadows)

Rozświetlacz Eveline w kolorze light - jest to kosmetyk naprawdę dobrej jakości, wręcz bym powiedziała, że może konkurować z tymi z wyższej półki. Blask, który daje jest naprawdę ładny, naturalny i po nałożeniu daje efekt wow! Mam też w kolorze Gold, ale on nie jest tak cudowny jak ten ;) Tylko opakowanie jest bardzo kiepskie, bo wygląda jak lakier do paznokci, ma też taki aplikator jaki jest lakierach, czyli pędzelek, ale konkretna recenzja i porównanie będzie za jakiś czas :) Nie jest to forma płynna, ale konsystencją przypomina mus. Dodam, że takie produkty najlepiej wklepywać opuszkami palców, wtedy wygląda naturalnie i ładnie stapia się ze skórą. Polubiłam go, mam nadzieję, że efekt jaki daje choć trochę widać na zdjęciu niżej :)

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka
Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Rozczarowania - kolorówka


Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Eveline, pomadki Aqua Metalic - Pomadki te trochę mnie rozczarowały, a chwilę temu pokazywałam je na instastories i tak naprawdę z kilku kolorów, które miałam zostawiłam sobie dwa, po które sięgam sporadycznie. Sam efekt nie przypomina w sumie metalicznych ust jakich bym oczekiwała, bo zawierają w sobie ogromną ilość brokatu. Porównywałam je sobie z metalicznymi innych marek i te wypadają najgorzej według mnie pod kątem "metaliczności". Są bardziej perłowe i w babcinym stylu. Zostawiłam sobie odcienie 803 (ciemny róż) i 804 (który na ustach wygląda naturalnie i daje ładny blask), bo są najładniejsze z całej piątki. Według mnie najgorsze odcienie to 800 i 801, kolorek 802 nie wygląda źle, ale mi nie pasuje :)

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Korektor rozświetlający Paese - zanim go kupiłam czytałam same dobre opinie, ale u mnie się nie sprawdził :( Potrzebuję bardziej kryjącego korektora, który trochę zakryje ciemne worki pod oczami, a ten niestety nic nie kryje, wręcz mam wrażenie, że wyglądam gorzej. Do tego aplikator to cieniutki pędzelek, którym źle nakłada się produkt. Nie polecam, chyba że ktoś potrzebuje rozświetlenia, a nie krycia.
Korektor Eveline kryjący - ten za to kryje w miarę ok, ale nie cierpię korektorów w sztyfcie, bo są ciężkie. Ten pod oczy się nie nadaje, można stosować na zaczerwienia, ale w ciągu dnia się ściera i uważam, że są dużo lepsze korektory niż ten, więc trafia do rozczarowań.

Ulubieńcy i rozczarowania lutego - pielęgnacja i kolorówka

Znacie coś z produktów, które pokazałam? 
Macie ostatnio jakichś ulubieńców i rozczarowania? :)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | BEAUTY BLOG , Blogger