października 03, 2018

Zużycia września 2018

Zużycia denko września

Wrzesień mi zleciał okropnie szybko. Nie wiem kiedy minął cały miesiąc, a nic wielkiego u nas się nie działo, choć dużo pracy, domowych obowiązków i weekendy też zawalone, że nie mam kiedy spokojnie porobić zdjęć ;)
Ale udało się zrobić kilka zdjęć zużyć września :) Także zapraszam jak co miesiąc na denko :)

Pollena Ewa, Nivea Silk Mousse, Nacomi scrub and wash

Pollena Ewa, termopeeling myjący do ciała

Jest to produkt, który nie jest do końca tym za co go uważałam ;) Jako myjadło pod prysznic jest naprawdę fajny, ale nie można go nazwać ani "termo", ani "peelingiem". Jest to przyjemny, kremowy produkt do mycia, z resztą pełną recenzję znajdziecie niżej :)

 

Nivea, jedwabisty mus do mycia ciała

Jak ja długo go męczyłam! Naprawdę, dawno tak się nie męczyłam z produktem myjącym :D Ale cieszę się, że już się skończył. Nie był zły, bo zapach miał przyjemny, ale konsystencja kompletnie nie moja...

Nacomi, Scrub and Wash

Piankę peelingującą Nacomi bardzo lubiłam, choć szybko się niestety skończyła :( Zapach niestety nie przypadł mi do gustu, więc nie sięgnę ponownie. Chyba, że pojawią się jakieś mniej słodkie zapachy to z chęcią wrócę do niej :)
 
Maybelline, MediqSkin, ZSK, Nivea
 

Maybelline, dwustronna kredka do brwi

Uwielbiam tę kredkę do brwi, kolor mi pasuje idealnie, jedna strona jest precyzyjna, druga do wypełniana :) no cudo, jeszcze do niej wrócę nie raz :)
 
 

MediqSkin, krem intensywnie nawilżający SPF15

Krem ten mega mnie zaskoczył pozytywnie, ogólnie bardzo wydajny, świetny na dzień i na noc, dobrze nawilża i nie zapycha. Mega szkoda, że już się skończył, wydziubałam go do cna :D Recenzję podlinkowałam niżej.

ZSK, Hydrolat szałwiowy bułgarski

Hydrolaty uwielbiam, ten szczerze mówiąc nie do końca przypadł mi do gustu przez zapach. Ale ogólnie działanie raczej ok, choć bez szału. Widzę, że jednak oczarowy na mojej twarzy działa dużo lepiej ;)

Nivea, dezodorant Invisible for black & white

Szczerze powiedziawszy dezodorant jak dezodorant ;) Fajnie pachnie, działa jak trzeba i jest wydajny. Czego więcej chcieć ;) Nie raz go miałam i pewnie jeszcze nie raz po niego sięgnę.
 

MediqSkin, płyn micelarny do cery trądzikowej

Ten płyn micelarny używałam do demakijażu twarzy i sprawdził się bardzo dobrze. Zmywałam nim resztki podkładu, bo oczy wolę zmywać dwufazówką. Po tak długim używaniu widziałam poprawę na skórze, szkoda że już się skończył. Pełna recenzja niżej.
Biokap, Biovax, Glis Kur, floslek
 

Biokap, szampon do włosów przetłuszczających się

Liczyłam na fajny szampon, który przedłuży świeżość moich włosów. Widziałam w internecie wiele dobrych opinii, więc zamówiłam go na doz.pl. Nie należy do najtańszych, ale już pomyślałam, że trudno, spróbuję jeżeli warto. Ale nigdy więcej ;) Nie dość, że po trzech użyciach pękło zamknięcie od wieczka, to szampon strasznie mi plątał włosy i przesuszał przy końcach. A u nasady nie było czuć ogromnej różnicy. Dałam mu szansę, był mało wydajny, ale dobrze, że się skończył.

Biovax, Oleo-krem

Bardzo go lubiłam, jednak jest tak wydajny, że nie zdążyłam go zużyć przed końcem terminu ważności. Używałam dosłownie odrobinkę na końce włosów. Zapach miał cudowny :)

Glis Kur, olejek do włosów

Używałam go na zmianę z produktem Biovax. Też go bardzo lubię i sięgałam po niego prawie codziennie :) Może jeszcze kiedyś do niego wrócę, póki co unikam takich produktów z silikonami, gdyż rozpoczęłam świadomą pielęgnację włosów i zamiast tego produktu próbuję "odgniatania" włosów zwykłym olejkiem, np. arganowym. Więcej na temat mojej pielęgnacji opiszę za jakiś czas.

Floslek, Serum do włosów, Elestabion R

Niestety nie zużyłam go do końca, bo jak napisałam wyżej zrezygnowałam z tego typu produktów, więc resztę oddam siostrze ;) Był nawet ok, ładnie spajał końce włosów i nie puszyły się po nim.

CleanHands, NYX, L'oreal, Protex


Mydełka, Protex i Cleanhands

Mydełko CleanHands dostałam w ShinyBoxie i w końcu go otworzyłam i poszedł do zużycia :) Mydełko jak mydełko, jest ok :) Super, że jest antybakteryjne! A to drugie mydełko Protex służy mi do mycia pędzli po umyciu ich najpierw Isaną oraz do odpierania plam z ubranek Mai ;)

Nyx, odlewka białego mixer do podkładu

Jak ja go uwielbiam! Skończył się i jest dramat, nie mam czym rozjaśniać podkładu :D Ale i tak częściej sięgam po podkład mineralny, choć już widzę, że robi się dla mnie za ciemny i będę musiała sięgnąć po nowy :( Ale ten mixer NYX i tak kiedyś kupię, bo jest genialny!

L'oreal, odlewka peelingu do twarzy Sugar Scrubs

Bardzo spodobał mi się peeling L'Oreal Sugar Scrubs, który był w tym małym słoiczku :) Ma cudowny zapach i przyjemnie peelinguje, ale w standardowej cenie nie skusiłabym się na niego. W promocji jak gdzieś znajdę to chętnie kupię :)

Eveline, Garnier, Cien, MultiBioMask, Lirene, Bania Agafii

Eveline Cosmetics, maska w płachcie, Charcoal Illuminating Ritual

Kupiłam zestaw dwóch maseczek Eveline z ciekawości chwilę temu :) Użyłam i sam płat jest cały czarny i bardzo mi przypomina maskę Garnier. Wyglądają niemal identycznie, choć mają odrobinę inne nacięcia. Ale działanie tej maski Eveline jest fajne, dobrze nawilża, świetnie się trzyma na twarzy i myślę, że jeszcze się skuszę na jej zakup w dobrej cenie :)

Garnier, Pure Charcoal

Czyli maska, która nie ma w składzie węgla ;) Ogólnie polubiłam tę maseczkę i dociekałam w składzie co producent miał na myśli nazywając ją "czysty węgiel", no ale nie wiem... Na szczęście inne składniki rekompensują to i dają bardzo zadowalające efekty :)

 

Lirene, maseczki algowe peel-off

Uwielbiam te maski, są fajne, ale polecam je kupować tylko w promocji, bo cena jest bardzo wysoka ;) Ale to fajne urozmaicenie i z chęcią używam :)

 

Inne maseczki

Cien - to maska do włosów z Lidla, ale ja jak Wam kiedyś pisałam używam jej przed myciem. Nakładam na suche włosy na około 20-30 minut i potem myję ;) Fajne są te maski :)
MultiBioMask - ulubione plasterki na nos, to mój ostatni, więc muszę znów kupić :) Użyłam też maskę do twarzy liftingująco-odmładzającą i jest nawet fajną maską. Cera wygładzona po użyciu i nawilżona, a najważniejsze nie zapchała.
Bania agafii - to maseczka dziegciowa, bardzo wydajna, choć wydaje się taka mała saszetka :) Dość gęsta, ale podczas rozprowadzania na twarzy trochę rozmięka i staje się kremowa. Przyjemna maseczka, ale moja cera jakoś nie reagowała na nią specjalnie, nie łagodziła zmian trądzikowych, choć zła nie była. Może sięgnę po inne maski jeszcze tej marki.

Uff, dobrnęłam do końca :) Ale dziś miałam opisywania :D
Coś Wam wpadło z oko z tych moich zużyć? :)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger