listopada 09, 2018

Zużycia października 2018

Denko październik 2018

Jako, że początek miesiąca mamy już dawno za sobą to chyba czas na denko października. Nie mogłam się do niego zabrać od kilku dni, bo wieczorem albo robiłam paznokcie, albo oglądaliśmy serial na Netflix :) A poza tym denko w tym miesiącu wyszło dość spore, więc było o czym pisać :D Ale takie zużycia mnie bardzo cieszą!

balea, petal fresh, batiste, gillette

Balea, żel pod prysznic Rose Elegance

Żele tej firmy nie goszczą u mnie za często w łazience. Kupiłam go ze względu na to, że mydło w płynie o tym zapachu bardzo mi się podobało. I jako żel jest ok, nie wysuszał, ładnie pachniał, ale nie wiem czy kupię ponownie. Może w jakiejś innej fajnej wersji zapachowej.

Petal Fresh, odżywka Rosemary & Mint

To moja druga odżywka tej marki i sprawdza się bardzo dobrze. Włosy były miękkie w dotyku i miały śliczny zapach. Będę wracać do tych odżywek i szamponów  tej marki ze względu na skład :)

Batiste, suchy szampon

To mój nie pierwszy i nie ostatni suchy szampon tej marki :) Lubię i sięgam rzadziej niż kiedyś. A ta wersja zapachowa całkiem przyjemna.


Balea, mydło w płynie

Lubię te mydła w płynie Balea, mają super opakowanie, wygodną pompkę i śliczne zapachy :) Dlatego wracam do nich i zawsze po nie sięgam. Ten zapach jest bardzo ładny, mam go już po raz drugi.

Gillette, żel do golenia

Uwielbiam męskie żele do golenia, są zdecydowanie lepsze niż te damskie pianki do golenia :) A to, że męsko pachnie w niczym nie przeszkadza. Marka nie jest dla mnie mocno istotna, ale zdecydowanie wybieram męskie żele (a nie pianki).

Bielenda, Vianek, MediqSkin, Make Me Bio

Bielenda, dwufazowy płyn micelarny

Bardzo lubię płyny dwufazowe Bielendy. Ten dość długo używałam, bo w międzyczasie sięgałam też po olejek do demakijażu, ale te płyny dwufazowe zdecydowanie często u mnie goszczą, zwłaszcza od Bielendy :) Pisałam o nim osobną recenzję, więc zapraszam.


Vianek, olejek do demakijażu

Ten olejek niestety mnie zawiódł, ogólnie świetnie zmywa makijaż, ale po używaniu go moja cera wyglądała źle - po prostu zapchał mnie. Nie zużyłam go do końca, została około połowa, więc oddałam siostrze. Więcej na jego temat napisałam niedawno.


MediqSkin, żel do mycia twarzy

Ten żel bardzo lubiłam, przyjemnie pachnie, łagodnie myje i nie przesusza twarzy. Godny polecenia, a całą recenzję znajdziecie niżej. Chętnie jeszcze do niego wrócę jak i do całej serii jeżeli będę mieć taką możliwość :)


Make Me Bio, Delikatny puder myjący

Ten puder myjący zapowiadał się fajnie, ale okropnie go męczyłam. Biały proszek, który trzeba wymieszać z wodą i wtedy masować tym twarz. Miałam wrażenie, że jednak nie domywa, ale sięgałam po niego po prostu rano w celu odświeżenia twarzy, lub wieczorem i zostawiałam na chwilę jako maseczkę. Więcej po niego nie sięgnę.
Institum Eastederm, Bielenda, Lumene, AA

Institut Esthederm, mgiełka do twarzy

Byłam ciekawa kosmetyków tej marki, ale po mgiełce nie czuję jednak się zachęcona do innych produktów, ani do kupna pełnowymiarowego opakowania ;) Jest taka normalna, przyjemna i fajnie odświeża,  ale nie wiem czy warta swojej ceny (ok. 100 zł / 100ml).

Bielenda, serum przeciw zmarszczkom, opuncja figowa i aloes

Serum było całkiem przyjemne, ale zanim zdążyłam o nim sobie wyrobić jakiekolwiek zdanie to się skończyło. Dobrze się wchłaniało w skórę, ale oczywiście krem po serum był konieczny, po aplikacji odczuwalne lekkie napięcie skóry, ale w pozytywnym sensie. Fajnie, bo serum jest lekkie i mnie nie zapchało, więc jeszcze sięgnę ponownie :)

Lumene, Hydration Recovery

Maska raczej średnia, nawilżenie dobre, ale jakoś nie używam masek żelowych i męczyłam ją strasznie. Konsystencja galaretowata i zapach przyjemny, jak wszystkich kosmetyków tej marki. Nie czuję się zachęcona do kupna całego opakowania.

AA, maska z peelingiem, węgiel japoński

Nie zużyłam jej do końca, ponieważ produkt w środku był zastygnięty i nie da się go używać. To już nie pierwszy raz u mnie taki problem z tymi maseczkami, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Do tego przy próbie wydobycia czegoś ze środka opakowanie pękło na zgrzewie...

eveline cosmetics, loreal, catrice, pierre rene, earthnicity minerals

Eveline Cosmetics, eyeliner w pisaku 

Ten, który tu widzicie to jest ten eyeliner, którego nie lubię. Końcówka jest gąbeczką, dość twardą i szybko wyschła. Inny eyeliner tej marki, który obecnie używam (precise Liner) jest genialny. Po ten nie będę sięgać i nie polecam.

L'Oreal, tusz do rzęs volume million lashes

Bardzo lubiłam ten tusz do rzęs, przez długi czas ostatnio służył mi jako tusz awaryjny do rozczesywania, gdyby inny tusz skleił mi rzęsy. Ale pora się pożegnać z nim :) Ogólnie bardzo lubiłam i z chęcią jeszcze wrócę do tuszy tej marki.

Catrice, podkład HD Liquid Coverage

Nie używam go od dobrych kilku miesięcy, więc czas się pożegnać. Nawet się trochę rozwarstwił, więc tym bardziej go wyrzucam. Ogólnie lubiłam go, ale teraz moja skóra woli coś nieco lżejszego, a ten podkład był dość ciężki.

Paese, pomadka do ust matte

Pomadkę dostałam w sumie ponad rok temu, ale ją miałam często ze sobą w torebce i jakoś ma dziwną konsystencję, jakby się rozwarstwiła. Stała się bardziej lejąca i postanowiłam się jej pozbyć już niestety. Choć rewelacyjna nie była i nie mam ochoty na inne kolory tej marki.

Earthnicity Minerals, shimmering bronzer

Bronzer latem wyglądał bardzo fajnie na twarzy, choć nie stał się moim ulubionym. Kolor jakby trochę zbyt pomarańczowy jak na mój gust i słaba pigmentacja, za to dawał delikatny błysk dzięki drobinkom. Także cieszę się, że już się skończył.

babydream, linoderm

BabyDream, żel do mycia ciała i włosów

Oczywiście nie mogło zabraknąć tutaj też dziecięcych produktów. Ten żel wystarczył nam na bardzo długo i  mam już kolejne opakowanie. Świetny ze względu na skład i nie podrażnia skóry córeczki, ani nie uczula :) Jest super jakość w stosunku do ceny!

Linoderm, maść z alantoiną

Po raz kolejny też pojawia się ta maść, jest super nie tylko pod pieluszkę :) Już mamy kolejne opakowanie.

ysl, nicole, willo organics, rcma

Próbki / odlewki / maseczki

Żel do włosów Natura Siberica - odlewka od Pauliny, którą z wielką chęcią przetestowałam. Ale coś mi się wydaje za słaba, żeby utrzymać i uzyskać dzięki niej skręt włosów i póki co widzę, że jednak Taft trzyma lepiej te moje loki.
Perfumy Nicole 053 oraz próbka perfum YSL Mon Paris - perfumy Nicole bardzo przyjemne, zawsze miałam je w torebce i tak się zużyły już. A próbka YSL bardzo przyjemna, dość mocna, ale nie czułam mega pociągu, żeby mieć pełnowymiarowe opakowanie.
Willow Organics masło do twarzy i ciała - próbka, którą zużyłam z wielką chęcią i nie jestem przekonana czy moja skóra go lubi. Jest bardzo treściwy i do ciała jest super, ale do twarzy to tylko na noc, bo jest bardzo tłusty :) Pięknie pachnie i tyle mogę powiedzieć, raczej nie skuszę się na całe opakowanie.
Annabelle Minerals - pretty matt puder - Chciałam go sobie porównać z innymi pudrami, które mam i używam i wydaje się ok, choć mat wcale nie trzyma się długo na twarzy, raczej nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.
Your Natural Site peeling do ciała pestki truskawek - ogólnie mocny zdzierak, bardzo tłusty, ale nie kupię całego opakowania, zapach mi nie odpowiada.
Puder RCMA - odsypka od Basi, która była tak duża, że zużyć jej nie mogłam do końca! Ale całkiem fajny, ale nie kupię go, bo niby matowe wykończenie, ale jakoś tak sucho wyglądał na twarzy.

zużycia próbki Cien, Resibo, Liq CR, Bielenda

Maski do włosów Cien - ostatnio polubiłam najbardziej wersję zieloną, mam wrażenie, że włosy najlepiej się po niej układały. Ale i tak testuję różne, by mieć pewność i znaleźć tą najlepszą. Choć każda maska ma inny skład i inne przeznaczenie.
Próbki Resibo - zużyłam je z ogromną chęcią. Odlewkę esencji podarowała mi Basia i jeszcze miałam saszetkę ze spotkania z BeClinic, więc wszystko użyłam z wielką chęcią, a teraz mam pełnowymiarowe opakowanie, które testuję <3 Wszystkie kremy przypadły mi do gustu i jak zużyję swoje zapasy na pewno kupię krem Resibo.
Liq CR - znów próbki od Basi i czuję się zachęcona do kupna... Moja lista rośnie wraz z testowaniem kolejnych produktów, ale na szczęście ostatnio zapasy pielęgnacji maleją :) 
Stara mydlarnia, próbka kremu do twarzy - absolutnie mnie nie przekonała, zapach mi nie odpowiada, konsystencja długo się wchłania i to mi najbardziej przeszkadza.
Próbki John Masters Organics były całkiem przyjemne, ale nie potrafiłabym zadecydować czy kupić pełnowymiarowe opakowanie szamponu czy odżywki.
Próbki kremów Bielenda - bardzo przyjemne i dobrze mi się używało zwłaszcza tego ze śluzem ślimaka.

Bielenda, phenome, ziaja, zrób sobie krem, mediheal, pilaten

Maseczek nie zużyłam wiele, bo mam kilka tub otwartych teraz, które używam, a te saszetki jakoś wpadły dla odmiany :)
Bielenda maska algowa z matcha - była bardzo ciekawa i dziwna, powinno się ją rozrobić w shakerze, a że nie miałam, to konsystencja mi nie wyszła ;) Ale maska mi się podoba i czuję się bardzo zachęcona do zakupu!
Zrób Sobie Krem glinka Ghassoul - ogólnie glinki są super i ta też sprawdziła się świetnie. Dobrze oczyszcza i matuje cerę. 
Ziaja maska oczyszczająca - ogólnie lubię maski Ziaji, ta sprawdza się super, oczyszcza i sprawia, że skóra wygląda lepiej.
MediHeal maska w płachcie - pisałam o niej tutaj. 
Phenome, maska wrinkle resist - dobrze nawilżająca maseczka, ale nic poza tym u mnie nie zrobiła. Nałożyłam też w okolicach pod oczami i ładnie nawilżyła. Pod tym względem naprawdę super.
Pilaten, maska w płachcie - nic specjalnego, płachta bardzo cienka, źle dopasowuje się do twarzy, ale dała całkiem dobre nawilżenie cery, ale nic więcej, nie zamyka porów, ani nie oczyszcza zbytnio, ot taka nawilżająca maseczka.


Uff to tyle z moich zużyć :) 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger