grudnia 19, 2018

Loveblender - gąbeczka do makijażu - Może i byłaby z tego miłość, ale...

Loveblender - gąbeczka do makijażu

Do gąbeczek do makijażu przekonałam się całkiem niedawno. Ciągle coś mi nie pasowało, a to aplikacja, a to że trzeba myć codziennie, a to że wchłania podkład... W końcu jakoś polubiłam, a wręcz pokochałam aplikację podkładów gąbeczkami i teraz używam tylko ich! Mam teraz 3, które używam na zmianę i jest to dla mnie mega wygodne, a wśród nich właśnie ta gąbeczka Loveblender.

Loveblender - gąbeczka do makijażu

Wstępne wrażenia



Gąbeczka czekała długo na użycie, bo znalazłam go w jednym z pudełek Shinybox :) Jak ją dostałam to też od razu nie sięgałam po gąbeczki tak często jak teraz, więc temu czekałą. Chwilę temu zaczęłam jej używać i pierwsze użycia nie były jakoś szczególnie zachwycające...
Jak widzicie wyżej gąbeczka od nowości wyglądała na trochę wymiętoloną i wygiętą, ale po pierwszym zmoczeniu zniknęło i już się nie pojawiało :) Przychodzi do nas dodatkowo zapakowana w plastikowy pojemniczek z karteczką i informacją w środku.

Loveblender - gąbeczka do makijażu

Miękkość i aplikacja podkładu



Ogólnie gąbeczka jest dość zbita i twarda, ale po zmoczeniu mocno "pęcznieje" i robi się dużo większa i bardziej miękka, ale nie jest jakoś mega mięciutka (jak gąbeczka BohoBeauty czy BeautyBlender), ale też nie jest twarda (jak Nanshy, która była jak kamień wręcz). Poniżej widzicie wielkość mokrych gąbeczek w porównaniu do siebie (od lewej: Bohoblender, Loveblender i Beautyblender)
Jeżeli chodzi o aplikację podkładu to ta gąbeczka od początku mnie nie zachwycała. Jej kształt jest dość specyficzny, bo jest w formie serca, co jest naprawdę ładne i urocze wręcz, no ale liczy się działanie. Właśnie ten kształt nie leży w dłoni tak dobrze jak standardowe "jajeczko", próbowałam aplikować podkład różnymi stronami tej gąbeczki i oczywiście tą największą powierzchnią jest to najwygodniejsze. Te wybrzuszenia są najmniej używane przeze mnie, bo ani nie nałożę korektora, ani niczego innego. Ogólnie ta gąbeczka jest mało precyzyjna niestety.
Z czasem nawet przyzwyczaiłam się do używania tej gąbeczki i mimo, że nie jest tak miękka jak inne to dobrze się nią aplikuje podkład i widzę, że "zjada" mniej produktu niż moje dwie pozostałe gąbeczki.
Fajne jest też w niej to, że ma trochę większy obszar "roboczy", czyli aplikuję podkład tym boczkiem, a w typowych jajeczkach tą tzw. "dupką" :D

Loveblender - gąbeczka do makijażu

Nieudany kształt...



No i właśnie przechodzę do meritum, bo w sumie sama gąbeczka w sobie jest naprawdę dobrej jakości, zaliczyłabym ją raczej do średnio-miękkich, ale przez ten kształt serduszka zaczęła mi pękać. I to dość szybko, bo po pierwszych użyciach i myciach pojawiło się delikatne pęknięcie, które do tej pory postępuje. Podczas mycia obchodzę się z nią bardzo delikatnie, żeby nie pękała dalej, ale nie jest łatwo, bo muszę ją dokładnie myć. Niestety widzę jak rwie się coraz mocniej :(
Z resztą Basia niedawno pisała u siebie na blogu o tej gąbeczce i miała dokładnie taką samą sytuację -> link do recenzji basia-blog.pl

Loveblender - gąbeczka do makijażu


Loveblender - gąbeczka do makijażu

Gąbeczkę używam cały czas, pęka coraz mocniej, jednak nie sprawia to trudności w aplikacji podkładu. Jednak samo to, że pęka i nie jest zbyt precyzyjna, ani tak miękka jak inne gąbeczki, które używam trochę ją stawia na niższej pozycji. I mimo całej mojej serdeczności dla kształtu i pomysłu, to niestety uważam, że nie warto jej kupować. Kosztuje 55 zł, a jest wiele innych dużo lepszych gąbeczek w niższych cenach dostępnych na rynku.

Znacie tę gąbeczkę?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger