grudnia 07, 2019

Nowości ostatnich miesięcy i zużycia września i października


Dawno na blogu nie było nowości i zużyć, więc postanowiłam tym razem połączyć ten wpis i pokazać Wam nowości z ostatnich (chyba) trzech miesięcy, no i zużycia z września i października. Co prawda nie są tutaj pokazane wszystkie nowości, ale raczej większość. Zapraszam!

Zacznę najpierw od nowości, o których było trochę szumu na Instagramie w ostatnim czasie, czyli Wibo x Katosu. Marka Wibo wypuściła na rynek kilka kosmetyków stworzonych we współpracy z Katosu, więc nie mogłam oprzeć się trzem kosmetykom. Najbardziej ciekawił mnie eyeliner w pisaku (porównywany wręcz do Kat von D), kupiłam też pomadkę w płynie oraz rozświetlacz (uzupełnienie do paletki).

ZOBACZ TEŻ... Dwumiesięczne denko - lipiec, sierpień 2019


Markę The Ordinary przyznam się polubiłam dość mocno, dlatego skusiłam się na kolejne kosmetyki. Co prawda na zdjęciu poniżej widać zakupy z września, a na zdjęciu powyżej z listopada, więc dzieli je mały odstęp czasu ;)
Tonik kwasowy kupiłam specjalnie na jesień, żeby stosować w tym czasie, gdzie nie ma tak intensywnego słońca. Serum z Witaminą  C też pomyślałam, że będzie fajnym uzupełnieniem na tę porę roku, ale jeszcze po niego nie sięgnęłam, bo kończę jeszcze serum z cynkiem (Niacinamide), a chcę je przetestować osobno.
No i Argireline Solution 10%, czyli peptydy które również  użyłam kilka razy, ale czekam na efekty.
Kupiłam jeszcze peeling kwasowy AHA+BHA, ale nie ma tu na zdjęciu ;)


W promocji 3+2 na stoisku NeoNail udało mi się kupić kilka fajnych lakierów, w tym takich idealnych na jesień, jakie chodziły mi długo po głowie :) Zobaczcie sami jakie ładne <3 A no i kupiłam też nowy top ;)


Po raz kolejny mam przyjemność testować produkty Resibo, otrzymałam dwa wybrane przeze mnie produkty: serum normalizujące oraz lekki krem nawilżający. Oba zapowiadają się naprawdę ciekawie, choć muszę przyznać, że serum nie do końca działa u mnie na kontrolę sebum, ale o tym za jakiś czas...


W jednej z promocji w Rossmannie (chyba 2+2) dorwałam dwie maski Garnier Hair Food, które są świetne. Co prawda najlepsza jest bananowa, ale Goji kupiłam na próbę ;) Wzięłam też odżywkę zwiększającą objętość Petal Fresh oraz maseczkę Bielendy z kurkumą (która żółci twarz).


Przy okazji w tej samej promocji wzięłam też maski, które bardzo lubię. Trzy rodzaje masek algowych Lirene, które naprawdę są fajne (zwłaszcza ze spiruliną) oraz maskę Garnier w płachcie, która jest świetna :)


W międzyczasie w październiku odbyły się ekocuda, targi na które pojechałam z listą zakupową :D Wiedziałam co chcę kupić i w sumie kupiłam 3/4 tego co chciałam, czyli hydrolaty (padło na markę Kej), Chciałam też toniki Polny Warkocz i wzięłam dwa. Planowałam zakup toniku roślinnego BioUp i mam, jeszcze czeka na swoje użycie. Najlepszy żel jaki do tej pory miałam to żel do mycia twarzy Resibo i kupiłam kolejne opakowanie.
Chciałam kupić szampon w kostce i wzięłam dwa: Bydgoskiej Wytwórni Mydła (nowość) oraz Miodowej Mydlarni.
Planowałam oczywiście zakup gąbeczek Boho Beauty, a na sam koniec skusiłam się na pastę myjącą iossi, ale jest dość mocno peelingująca, więc stosuję ją trochę w formie maseczko-peelingu.


Od marki Tołpa dostałam ciekawą przesyłkę z kosmetykami dopasowanymi do mojej cery, czyli seria dermo face :) Muszę przyznać, że zapach niestety nie jest moim ulubionym, wręcz z użycia na użycie mam go trochę dosyć... Jest taki mdląco-słodki. O produktach jeszcze Wam kiedyś opowiem, ale peeling 3-enzymy jest świetny! :)


W Lidlu dorwałam szampon Anwen - pomarańcza i bergamotka i używam go na swoich włosach i na włosach córeczki. Sprawdza się w sumie dobrze, choć ja muszę na swoich włosach użyć go dość sporo...


Dzięki Bogusi, która dała mi odlewkę sprayu do włosów John Frieda, który dodaje objętości i dzięki temu utrzymuje je dłużej świeże kupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Jest to bardzo dobry produkt, choć mógłby jeszcze bardziej je utrzymywać świeże :D


Po raz kolejny produkty Balea, żel pod prysznic za słodki ma zapach jak dla mnie, ale znośny ;) A płyn do mycia rąk w sumie słabo pachnie, ale dobrze się pieni.


Na aliexpress kupiłam płatki do demakijażu, używam ich do zmywania olejku z twarzy po zmyciu makijażu. Fajne są, duże i miękkie, sprawdzają się rewelacyjnie! Kupiłam tutaj: https://bit.ly/38d56Bf


No i opaska Xaiomi Mi Band 4, coś co chodziło mi długo w głowie przez Basię :) Najpierw kusiła dwójką, a potem czwórką, więc i ja kupiłam na aliexpress w rewelacyjnej cenie ok. 85 zł. Ale to mi się udało, bo miałam jakieś świetne kupony i kod, co się często nie zdarza niestety.
Jestem bardzo zadowolona muszę przyznać! kupiłam tu: https://bit.ly/2rdavb3


Denko



Resibo, żel do mycia twarzy to jeden z moich ulubionych produktów! Świetnie nim się myje buzię, dawno nie miałam tak fajnego produktu i wracam cały czas, mam już trzecie opakowanie :)
Natura Receptura, hydrolat  kwiaty rumianku - bardzo fajny hydrolat, łagodzi, odświeża, nie mam mu nic do zarzucenia,
The Ordinary, Caffeine Solution - żel pod oczy, który lubiłam. Fajnie napina skórę wokół oczu, nie podrażnia, nawilża, więcej pisałam o nim tutaj. Chętnie jeszcze do niego wrócę.
Bielenda, serum rozjaśniające z witaminą C - fajne i tanie serum do twarzy, krzywdy nie zrobiło, ale efektów wielkich też nie widziałam :) Więcej pisałam tutaj o nim. 
Beaute Marrakech, hydrolat cytrynowy - bardzo dobry produkt, ładny zapach, daje przyjemne odświeżenie i pewnie będę wracać :)
Bielenda, płyn dwufazowy - jeden z ulubieńców, pisałam o nim tutaj.
Pure by Clochee, maska krem na noc - świetny produkt, polubiłam go i chętnie kupię pełnowymiarowe opakowanie za jakiś czas.


Huda Beauty, Easy Bake - puder do twarzy, który bardzo lubiłam! Wrócę do niego na pewno, muszę na jakąś promocję poczekać, bo mi go brakuje szczerze mówiąc. Pisałam o nim tutaj.
Wibo, fixing spray - nie zużyłam go do końca, jakoś nie czułam większej różnicy w trwałości makijażu... 
Maybelline, Satin Brow - świetna kredka do brwi :) pisałam o nim tutaj.
Victoria Vynn, top i baza - wyrzucam ze starości.


Batiste, suchy szampon - to produkt, po który zawsze sięgam, w różnych wersjach zapachowych, przydaje mi się awaryjnie :)
Garnier, Macadamia Hair Food - maska do włosów, która była całkiem fajna i może jeszcze kiedyś do niej wrócę. Włosy nie były po niej napuszone, ułatwiała rozczesywanie i ładnie pachnie.
Szampon przyspieszający wzrost włosów Long4Lashes - nie spełnił według mnie obiecanego efektu szybszego wzrostu włosów, ale dobrze oczyszczał, dał chłodzący, przyjemny efekt na skórze głowy.


Cztery szpaki, peeling konopny - jeden z gorszych peelingów jakie miałam, pisałam o nim tutaj.
Beaute Marrakech, czarne mydło - bardzo fajne mydło i muszę kupić teraz większe opakowanie, bardzo lubię raz na jakiś czas umyć nim całe ciało rękawicą Kessa <3
Joanna, plastry do depilacji twarzy - idealne plasterki do brwi, o tym jak "ogarniam" brwi pisałam tutaj.


Lirene, maska algowa ze złotem i perłą, która była całkiem przyjemna, jednak wolę wersję ze spiruliną.
John Frieda, spray do dodania włosom objętości - mam co prawda odlewkę od Bogusi, ale dzięki temu kupiłam pełnowymiarowe opakowanie :)
Resibo, próbka esencji energetyzującej, której miałam pełnowymiarowe opakowanie i bardzo lubiłam! Chętnie jeszcze do niej wrócę, pisałam tutaj o niej.
Lancome, próbka podkładu Teint Idole, mam pełnowymiarowe opakowanie, ale w za ciemnym odcieniu i rozjaśniam z białym podkładem NYX, tą otworzyłam, bo myślałam, że będzie jaśniejsze, a się okazało, że to ten sam odcień... 
Bielenda, maska algowa - uwielbiam i muszę kupić kolejne opakowanie! :) Tym razem ze spiruliną.
Nacomi, liftingujący koktajl do twarzy - bardzo fajna maska, lubiłam stosować grubszą warstwę na noc i wtedy budziłam się z mega odżywioną skórą. Była bardzo przyjemna :)
Organique, maska Goji Berry - glinkowa maseczka w kolorze czerwonym, fajnie oczyszcza skórę, napina i ujednolica :) 
Eco Receptura, ,krem do rąk - dobrze nawilżający, ale wolę trochę inną konsystencję, bardziej treściwą, niemniej dobrze sprawdzał się przy papierkowej robocie.


Nivea, dezodorant - muszę przyznać, że od dłuższego czasu sięgam tylko po dezodoranty Nivea, dają mi dłuższą świeżość i dłużej czuć zapach.
Cien, mydło w płynie - było ok, ale bez szału. Dobrze, że choć nie wysuszał rąk.
Oillan, płyn do higieny intymnej - ogromna butla, którą zużywałam nie wiem ile czasu. Ja używam bardzo niewiele płynu, więc ta butla starczyła mi chyba na rok! 
Bernangen, żel pod prysznic - kremowa konsystencja, ale beznadziejna butelka, bardzo niewygodna, bo konsystencja jest gęstsza i dłużej się wylewa po prostu. Zapach mnie już męczył pod koniec.


I to tyle! Pojawi się u mnie jeszcze tylko denko listopada i grudnia i z braku czasu na bloga będę musiała zrezygnować z tego rodzaju postów, będę pewnie pokazywać Wam na instagramie zużycia, ale zobaczymy :)

Co Wam wpadło w oko z nowości?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger