czerwca 10, 2018

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Wczoraj wróciliśmy z wycieczki do Bułgarii (więcej zdjęć na instagramie), a więc czas na powrót do szarej rzeczywistości. Takie powroty zwykle nie są łatwe, ale jednak co w domu to w domu :D Maja od razu zaczęła bawić się wszystkim co popadnie, a ja wczoraj robiłam porządek z bagażami i odpoczywałam (nawet udało mi się zdrzemnąć :D)
Ale dziś o zużyciach poprzedniego miesiąca, a nazbierało się trochę tego... Zebrałam się i zaczęłam zużywać wszystko co mi "zalega", a także udało mi się wrócić do używania maseczek z saszetek. Zapraszam :)

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Maseczki i próbki


Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

W poprzednich miesiącach pojawiło się u mnie mniej maseczek z saszetek, ale używałam tych z pełnowymiarowych opakowań i teraz widzicie tego skutki. Wszystkie cztery mi się kończyły a używałam ich na zmianę w zależności od tego na którą miałam ochotę.

- AlphaH Liquid Gold, maseczka złuszczająca - w sumie nie jest to pełnowymiarowe, ale większe niż saszetka, bo ma 30 ml (pełnowymiarowe ma 100ml), ale zaliczam je do tych większych. Dostałam ją w jednym z pudełek i bardzo cieszę się, że ją poznałam. Jest to naprawdę świetna maska, która delikatnie mrowi po nałożeniu i może podrażniać, co u mnie nie wystąpiło, ale zaskakuje efektami. Zawiera w sobie kwasy, więc to nie jest tak, że efekt jest od razu po zmyciu jej. Po używaniu jej 1-2 razy w tygodniu widzę, że cera jest wygładzona i ma ujednolicony koloryt, ogólny stan cery się bardzo poprawia. Jest dość droga, więc póki co nie planuję jej zakupu, ale chętnie powitałabym ją u siebie ponownie :)

- Maska algowa Bielenda - najlepsze maseczki algowe, które uwielbiam i do których zawsze wracam. Na pewno kupię ponownie, z resztą mam jeszcze wersję z żurawiną i też bardzo lubię.


- Eveline Cosmetics, maseczka oczyszczająco-wygładzająca - wydaje mi się, że marka trochę inspirowała się tymi maskami od L'Oreal, bo jest w szklanym słoiczku i też zapakowana w kartonik. Ale ogólnie naprawdę dobra maska oczyszczająca na bazie zielonej glinki, cera jest świetnie oczyszczona, wygładzona i odświeżona.
- Rapan Beauty maska Power of Nature - na pewno jeszcze ją kupię, ale spróbuję innej wersji :) Uwielbiam, najlepsza maska glinkowa i działanie natychmiastowa. Zobaczcie recenzję niżej i skład, no rewelacja :)
Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

- Aktywny Detox węglowy Peel-Off Be Beauty - Jakoś nie do końca podeszła mi ta maseczka, dość trudno się ją ściągało i nie widziałam żadnych efektów. Nie kupię ponownie.
- Zielone laboratorium, maska głęboko oczyszczająca - świetna maseczka do oczyszczenia twarzy, taka saszetka wystarczy spokojnie na 3 użycia, więc wow. Efekt bardzo dobry, bo cera ładnie zmatowiona, oczyszczona, a także ma ujednolicony koloryt.
- Dermika, 3-etapowy program normalizujący - Zestaw bardzo fajny, peeling dobrze wygładza, esencja dość gęsta i wystarcza na kilka użyć, a maska na dwa razy. Dzięki temu programowi cera była wygładzona, nawilżona i mięciutka, taka jędrna w dotyku.
- 7th Heaven, Brazilian Sheet Mask - Bardzo ciekawa maska glinkowa w płachcie. Dobrze się nakłada, a po zdjęciu cera jest oczyszczona, rozjaśniona, a także stany zapalne są załagodzone i łagodzi podrażnienia. Naprawdę świetna maska!
- Pilaten, płatki pod oczy oraz na usta - nic specjalnego nie robiły ani na usta, ani pod oczy. Gdy trzymałam w lodówce to trochę łagodziły podkrążone oczy, ale ogólnie nie ma rewelacji.
- Natutally, Cucumber Face Sheet Mask - Lubię takie maski w płachcie, a ta była tak mocno nasączona, aż z niej kapało. Świetnie odświeża, rozjaśnia i nawilża.
- MultiBioMask, oczyszczający plaster na nos - Potrzebowałam czegoś co oczyści mi zaskórniki, więc sięgnęłam po ulubiony plasterek. Świetnie sobie radzi, jeden z lepszych jakie miałam :) 
- Pilaten, peel-off mask - najgorsza maseczka jaką miałam... Myślałam, że to będzie zwykła, delikatna maseczka peel-off, a tu okazała się ta okropna, ciągnąca maska, którą ciężko się ściąga. Na szczęście nałożyłam tylko na policzki i nos, ale i tak z policzków ściągałam z bólem.
- Tołpa, maska na naczynka - przyjemna maseczka, która trochę się wchłania. Dobrze nawilża, ale poza tym nie zauważyłam nic szczególnego.

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Z próbek użyłam balsam Le Petit Marseillais, ponieważ byłam ciekawa jak się sprawdzi, bo nie wiedziałam, czy całe opakowanie nie będzie dla mnie za mało nawilżające. Jeszcze się nie przekonałam, ale prawdopodobnie trafi w inne ręce. Użyłam też maseczki Dermaglin, jedną ujędrniającą na piersi, a drugą wyszczuplającą na ciało, ale takie aplikowanie maseczek nie jest dla mnie i szkoda mi na to czasu szczerze mówiąc. Nie zużyłam ich do końca. Do odświeżenia stóp użyłam sól do kąpieli FARMA i zrobiłam sobie małe spa dla stóp. Pięknie pachnie i umilało "kąpiel" stóp :) 
W momencie przejściowym, gdy nie miałam żadnego kremu do twarzy skusiłam się na próbki i Biolaven krem na dzień bardzo mi się spodobał, a ten z Cosnature na noc trochę pachniał zbyt intensywnie, strasznie słodko. Sylveco krem z rokitnikiem miałam, dlatego ta saszetka to takie przypomnienie i chętnie do niego znów wrócę, a ten krem Velvetin całkiem przypadł mi do gustu, ale nie wiem czy po tych kilku zużyciach skusiłabym się na całe opakowanie.

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Pielęgnacja twarzy


- Nature Story by Tołpa - woda micelarna do demakijażu twarzy i oczu - mam wrażenie, że podczas całego tego czasu, gdy używałam ten tonik moja cera była w okropnej kondycji. Nie mam pojęcie czy to wina tego płynu czy nie, ale teraz, gdy go nie używam już od ponad 2 tygodni stan mojej cery jest lepszy... Pisałam o nim takie pierwsze wrażenia i pokazywałam skład, to w sumie chyba nie ma rewelacji?


- Bielenda, płyn dwufazowy do demakijażu - co jakiś czas lubię do nich wracać, bo te płyny dwufazowe są świetne i bardzo dobrze zmywają makijaż oczu niepodrażniając ich.

- Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy - bardzo przyjemny tonik, nie zrobił mi krzywdy, a dodatkowo przyczynił się do poprawienia nawilżenia mojej cery :) Recenzja niżej.


- Lumene, miniaturka kremu do twarzy z serii Sisu - ogólnie markę Lumene lubię i dzięki byciu ambasadorką przez krótki czas miałam możliwość poznać dokładniej ich kosmetyki. Polubiłam zwłaszcza podkład matujący i rozświetlacz, a ten kremik też był całkiem przyjemny. A ten krem nawilżał, nie podrażniał i przyjemnie pachniał.

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Pielęgnacja włosów


- Batiste, suchy szampon - mój ulubieniec :) Jak dobrze, że wymyślono taki produkt, przydaje mi się, bo u mnie włosy na drugi dzień po umyciu wyglądają źle i bez tego produktu musiałabym myć włosy codziennie, na co nie mam czasu. Ta wersja zapachowa nie była najgorsza, nawet taka ok, ale są ładniejsze zapachy.


- Nivea, micelarny szampon - lubiłam go i dobrze oczyszczał włosy. Ma śliczny zapach, jest bardzo wydajny, włosy po użyciu są miękkie i przedłuża świeżość, cała recenzja niżej.


- Odżywka Petal Fresh, Tea Tree - bardzo ją lubiłam i nawet świetnie sprawdzała się na skórę łowy, przy tym dodatkowo jej nie przetłuszczając. Teraz mam inną wersję, ale po tę sięgnę na pewno jeszcze ponownie.

- L'Oreal, Botanicals Fresh Care, szampon - Miałam całą kurację do włosów wzmacniających i ogólnie polubiłam tę serię, choć po dłuższym czasie szampon jakoś odstawiłam, aby móc używać inne. Ostatnio spięłam się i zużyłam go do końca :) Szampon świetnie oczyszcza, włosy wyglądają świeżo i pięknie pachną.


- Odżywka bez spłukiwania, Gliss Kur - lubiłam, fajnie wygładzała i chętnie skuszę się kiedyś ponownie na zakup :)

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Inne


Vita Liberata - ten minute tan - coś cudownego, uwielbiałam go, bo nadaje ciału piękny kolor i nie brudzi pościeli, a w sumie starczył na dość długo. Ogólnie mam chęć na ich piankę brązującą, bo ponoć to cudo, ale na razie poczekam :D
- MaxFactor, lakier do paznokci - mimo, że ich nie używam to pozbyłam się jednego (mam jeszcze kilka, które w sumie trzymam tylko po to, aby pomalować nimi paznokcie u stóp). Jest już wyschnięty, więc nie ma co leżeć ;)
- Próbka korektora Tarte - cóż, nie bardzo przekonała mnie do siebie i raczej nie mam ochoty na razie na zakup całego opakowanie, chyba dla mnie za ciężki on jest.
- Odlewka podkładu Lumene (odcień 1) - mam nr 2 i jest dla mnie za ciemny, dlatego Basia (Tarte też mam od niej :)) podarowała mi nr 1, abym mogła sprawdzić czy nie będzie za jasny no i był. Ale mieszanie 1 i 2 jest dla mnie idealne :)
- Odlewka płynu do demakijażu Coslys - zachęcił mnie do kupna całego opakowania :D  
- Perfumetka od perfumik.pl - dość długo ją używałam, bo niedawno odnalazłam jakoś w torebce i zużyłam do końca :D o zapachu wiecej tutaj.

Zużycia maja 2018 - mini recenzje zużyć

Uff i to tyle :) Cieszę się, bo zużyłam kilka rzeczy, które już mi zalegały (a wiadomo, teraz można otwierać kolejne :D ).

Coś Wam wpadło w oko? :D

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger